Żaden wiatr nie jest dobry dla okrętu, który nie zna portu swego przeznaczenia. Rzecz o Przywództwie.

O modzie nie można powiedzieć, że jest – moda zawsze staje się. Nabiera większego impetu i przyspieszenia w miarę, jak rośnie zasięg jej oddziaływania i mnożą się namacalne dowody jej wpływów. Moda stała się jednym z głównych kół zamachowych „postępu”, który nie kojarzy się obecnie z ratunkiem, lecz z zagrożeniem. Postęp – jako kategoria rynkowa – to bat na nasze lenistwo i brak przezorności. Często jednak inspirowany jest chęcią ucieczki przed widmem katastrofy, spowodowanej zmianami preferencji społecznych, których oddech czujemy na karku. Postęp przeniósł się więc z dyskursu wspólnej poprawy życia do sfery osobistego przetrwania.

Kultura ofert

Obecnie zarządzanie odbywa się w świecie, w którym KULTURA składa się z ofert, nie nakazów; z propozycji, a nie norm. Na świecie nie ma już „ludu”, który należałoby oświecić i uszlachetnić; są natomiast klienci, których trzeba uwieść. W ten sposób współczesna „kultura” spycha społeczeństwo w konsumeryzm, potęgowany poczuciem zazdrości. Zazdrość ta wyrasta z poczucia niemocy, które przeciwstawia się dążeniu do jakiegoś dobra, dlatego że dysponuje nim ktoś inny. Zjawisko powyższe określa się mianem resentymentu.

Opary resentymentu

Największy ładunek resentymentu dźwiga społeczeństwo, w którym widoczne jest bardzo duże zróżnicowanie pod względem faktycznej władzy, faktycznego posiadania i faktycznego wykształcenia. Zróżnicowanie społeczne w oparach resentymentu wzmaga pragnienie bycia kimś innym. Gdy KULTURA poddała się logice uwodzicielskiej mody, wzorem osobowym starań o tożsamość jest kameleon, czyli ja, a jednak nie ja.

Dlaczego tak się dzieje?

Jesteśmy w pułapce pogoni, wywołanej postępem. Człowiek w coraz większym zakresie odcina się od własnych pragnień, ślepo krocząc za potrzebami rynku pracy i podpowiedziami mediów czy też speców od marketingu. Wypierając wewnętrzne pragnienia, człowiek dopasowuje swoje zachowania do wymogów cywilizacji lub zastępuje je innymi, takimi, które są bardziej trendy, wmawiając sobie, że są rzeczywiście trendy.

Jak w takiej rzeczywistości wybrać model zarządzania?

Twarz nieprawdziwa, nasączona lękiem to dziś naturalna twarz korporacji, odhumanizowana, w gorsecie sztywnych procedur i skoncentrowana na ryzykach. To twarz przepojona lękiem przed kontaktem twarzą w twarz.

Na naszych oczach zarządzanie zostało zastąpione przez przywództwo, które wymaga nowych postaw człowieka. Lider staje wobec wyzwania twarzą w twarz, bo świat się zmienia zbyt szybko, by móc tylko administrować jako zarządca. Nie ma już na to czasu. Co 10 lat następuje kompletny reset wymaganych przez rynek pracy kompetencji, niezbędne jest więc definiowanie nowych wizji w świecie niepewności i dużej zmienności.

Nowoczesny przywódca musi „stawać w prawdzie”, bo wie, że manipulacja ma krótkie nogi. Opiera swoją postawę w biznesie na wiarygodności i autentyczności, wierząc że siła jest tam, gdzie jesteśmy prawdziwi. Każdy autentycznie działający człowiek wie, że nie ma ludzkiego sposobu na odsunięcie od siebie skutków własnej słabości czy obiektywnych przeciwności, na które nie mamy wpływu, nawet jeśli możemy je przewidzieć. Właśnie w trudnych sytuacjach postawa lidera stojącego „twarzą w twarz” z innymi ludźmi pozwala na zwiększenie zaangażowania zespołu, aby wspólnie osiągać zamierzone cele.

Jako człowiek autentyczny, który na co dzień wskazuje współpracownikom kierunki działania, kotwiczę filary przywództwa w cytatach zaczerpniętych z Konfucjusza:

­PERSPEKTYWA: „Podróż licząca tysiące mil rozpoczyna się od pojedynczego kroku.”

Zrozumienie kontekstu i umiejętność całościowego spojrzenia na zagadnienie to cechy nowoczesnego przywódcy. Najważniejszy jest pierwszy krok do celu.

PRAKTYKA: „Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól mi zrobić, a zrozumiem.”

Refleksja, jeśli nie znajdzie zastosowania w działaniu, pozostanie wyłącznie refleksją, albowiem myśli niewypowiedziane nie istnieją. Trzeba działać.

ODWAGA: „Człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry.”

Ulegamy lękom, przeskalowując w umyśle ogrom koniecznej pracy, aby ukończyć całe dzieło, dlatego często zatrzymujemy się na pierwszej napotkanej przeszkodzie. Gdy życie sprowadza Cię na ziemię, spójrz w gwiazdy.

KONSEKWENCJA: „Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy  – nie dokończyć.”

Nawet najdrobniejsze porażki traktujemy jak życiowe zakręty, mimo że to one właśnie są niezbędne, aby móc kroczyć właściwą ścieżką. Learning by doing.

WIZJA: „Ten, którego myśl nie wybiega daleko, zobaczy udrękę z bliska.”

Chcielibyśmy działać wedle zasady: „Zaczynaj z wizją końca”, ale łatwiej nam polegać na intuicji i kroczyć bez większego celu, zasłaniając się bieżącymi tematami. Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga.

Będąc autentycznym przywódcą możemy wchodzić w prawdziwe relacje, tworzyć trwałe więzi społeczne, być autentycznie wolnym, móc autentycznie tworzyć i iść własną drogą wartości.

Podsumowując Przywódca XXI wieku powinien być autentyczny.

Artykuł ukazał się w World Business Class Magazine.

Autor: Krzysztof Dresler

Finansista. Współzałożyciel i prezes zarządu fin-tech ICRA oraz innych komplementarnych podmiotów sektora finansowego. Absolwent finansów i bankowości na SGH oraz podyplomowych studiów filozoficznych na Collegium Civitas.

1 thought on “Żaden wiatr nie jest dobry dla okrętu, który nie zna portu swego przeznaczenia. Rzecz o Przywództwie.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *