„Żaden wiatr nie jest dobry dla okrętu, który nie zna portu swego przeznaczenia” – aplikacja wartości uniwersalnych Konfucjusza do gospodarki Japonii. Moim okiem

Podróże kształcą. Wyjazd do Japonii skłonił mnie do spojrzenia świeżym okiem na powojenny sukces gospodarki japońskiej. Wielkość kraju jest zbliżona, choć nieco większa do Polski. Znacznie więcej obywateli – ponad 125 mln, jest więc ogromny rynek wewnętrzny, ale także trudniejsze położenie, wymuszające koncentrację ludności oraz racjonalne gospodarowanie zasobami, zwłaszcza żywności.

Konfucjusz, bo o jego wpływie na fundamenty sukcesu gospodarki Japonii postaram się napisać, pojawia się w Japonii w roku 402 p.n.e., wraz z „Dialogami” spisanymi przez swoich uczniów i wywiera duży wpływ na moralność i etykietę, przyjęte docelowo przez dwór cesarski.

Konfucjanizm opiera się na pięciu powinnościach i jest on dla Japończyków kodeksem moralnym:

  • powinność poddanego wobec pana,
  • powinność syna wobec ojca,
  • powinność żony wobec męża,
  • powinność młodszego brata wobec starszego,
  • powinność przyjaciół wobec siebie nawzajem.

IMG-20160419-WA0002

Punktem wyjścia dla powstania tych zależności jest przekonanie, że człowiek, w odróżnieniu od zwierzęcia, może żyć tylko w rodzinie, która ma swoje oparcie w organizacji państwa.

Wartościami konfucjańskimi przesiąknięte jest wszystko na Dalekim Wschodzie. Do połowy XX wieku filozofia ta cieszyła się raczej umiarkowanym zainteresowaniem ze strony Europejczyków. Wykazywano jej wady, powstrzymujące społeczeństwa Azji od przystosowania się do zmian na świecie. Klasyczni socjologowie za główną przyczynę zacofania gospodarczego tamtejszych regionów uważali właśnie hierarchiczny system społeczny, postulowany przez Konfucjusza.

W połowie lat 50tych XX wieku poglądy badaczy europejskich i amerykańskich ulegały zmianie, tak jak zmianie ulegała ekonomia państw Dalekiego Wschodu, z których Japonia jako pierwsza stała się ekonomiczną potęgą.

Z perspektywy organizmu gospodarczego ciekawa w filozofii Konfucjusza jest idea Niebiańskiego Spokoju. Ponieważ społeczność jest łańcuchem hierarchicznych bytów, gdy jedno ogniwo zawodzi nie jest możliwe zaprowadzenie obiecanego szczęścia. Powodzenie spełnienia planu Nieba, zwanego Niebiańskim Porządkiem (tao) zależy więc od moralności, postawy i woli każdego członka społeczności.

W cywilizacji Zachodu jednostka jest rzeczywiście jednostką, żyje w społeczeństwie, lecz zachowuje swoją indywidualność, pewną niezależność, Europejczycy mówią: wolność. Na Dalekim Wschodzie natomiast człowiek traktowany jest jako część społeczeństwa i bez tego kontekstu osoba jest niemożliwa do zrozumienia. „Indywidualność” tamtejszego człowieka to zajmowanie określonego miejsca w społeczności.

Z powinności wyłania się centralne zagadnienie filozofii Konfucjusza, jakim jest pojęcie człowieczeństwa – ren, będącego główną cnotą człowieka szlachetnego, a zarazem jego podstawowym obowiązkiem. Istotą ren jest dobroć i miłość jako właściwy stosunek do ludzi, tj. dobre postępowanie, współczucie i życzliwość.

Zdaniem Konfucjusza moralność jest zakorzeniona w ludzkiej naturze. Metodą osiągnięcia ren jest więc rozwijanie moralnych nawyków przez przestrzeganie cnoty przyzwoitości, czyli norm regulujących relacje międzyludzkie.

WP_20160415_13_04_48_Pro

Jak te wartości aplikują się do gospodarki?

Warto na początek spojrzeć na praktyczne przekazy Konfucjusza ujęte w Dialogach. Wybrałem pięć:

PERSPEKTYWA: „Podróż licząca tysiące mil rozpoczyna się od pojedynczego kroku.”

PRAKTYKA: „Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól mi zrobić, a zrozumiem.”

ODWAGA: „Człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry.”

KONSEKWENCJA: „Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.”

WIZJA: „Ten, którego myśl nie wybiega daleko, zobaczy udrękę z bliska.”

Z jakim skutkiem inkorporujemy te uniwersalne zasady do naszego codziennego życia?

Wiemy, że refleksja, jeśli nie znajdzie aplikacji w działaniu, pozostanie tylko refleksją. Czasem jednak poprzestajemy na słowach pozbawionych działań.

Wiemy też, że co prawda każda praca zaczyna się od pierwszego malutkiego kroku, ale jednak ulegamy lękom, przeskalowując ogrom pracy, aby całe dzieło ukończyć, co może powodować zaniechanie realizacji pomysłu na samym jego początku.

Z angielskiego znamy powiedzenie „learning by doing”, ale wypełnienie PIT chętnie pozostawimy ekspertom, mimo że to nie jest bardzo trudne zadanie.

Nawet najdrobniejsze porażki traktujemy niemal jak życiowe zakręty, mimo że to one są niezbędnymi eksperymentami, aby kroczyć właściwą ścieżką.

Chcielibyśmy także działać zawsze wedle zasady „Zaczynaj z wizją końca”, ale łatwiej nam polegać na tzw. intuicji i kroczyć bez głębszego celu, zasłaniając się bieżącym wyzwaniem.

Z jakim skutkiem inkorporowała Konfucjusza gospodarka Japonii?

Jak podaje Bank Światowy, w 1961 r. PKB wzrosło w tym kraju o 12,04%! I nie był to odosobniony przypadek. Na przykład w 1964 r. gospodarka zwiększyła się o 11,68 %, w 1966 r. o 10,64%, w 1968 r. o 12,88 %, a w 1969 r. o 12,48 %.

Średni długoterminowy (za lata 1950–1973) wzrost gospodarczy w Japonii wyniósł 8% rocznie, podczas gdy w ówczesnych zachodnich Niemczech 4,9%. Aby więc swoją gospodarkę określać mianem tygrysa, należy przyłożyć dynamiki z okresu dwucyfrowego wzrostu krajów konwergujących do rozwiniętych gospodarek.

1. Rola popytu wewnętrznego

Przywołując „The Growth of Industrial Policy, 1925–1975″ w latach 1953–1972 Japonia miała zdecydowanie niższy udział importu i eksportu w PKB niż Francja, Niemcy, Włochy i Wielka Brytania. Jej eksport stanowił 11,3 proc. PKB, a import 10,2 proc. PKB, podczas gdy w europejskich krajach OECD było to odpowiednio 21,2 proc. i 20,9 proc. Co więcej, choć na początku lat 60. japońska gospodarka była trzy razy większa niż w połowie lat 30., to eksport był o jedną trzecią niższy!

A więc to popyt wewnętrzny był głównym motorem błyskawicznego wzrostu gospodarczego tego kraju.

2. Silny wzrost inwestycji

Edward F. Denison i William K. Chung w pracy „How Japan’s Economy Grew So Fast: Sources of Postwar Expansion” piszą, że jednym z najważniejszych czynników pchających Japonię do przodu był silny wzrost inwestycji. Zwiększyły się one z 17,2 proc. PKB w latach 1952–1954 do 30,5 proc. w latach 1970–1971. A sfinansowały je oszczędności obywateli. Wzrosły one z 16,5 proc. PKB w okresie 1952–1954 do 31,9 proc. PKB w latach 1970–1971. To dwa razy więcej, niż wynosiły wówczas w USA (15,8 proc. PKB).

Oszczędności ludności rosły dlatego, że japoński rząd w przeciwieństwie do wszystkich państw rozwiniętych nie podniósł po zakończeniu II wojny światowej wydatków publicznych, tylko je obniżył (spadły one z 25,4 proc. PKB w 1937 r. do 17,5 proc. w 1960 r.).

Uruchomienie oszczędności krajowych kanałem prorozwojowych inwestycji było kolejnym elementem wspierającym dynamiczny wzrost.

3. Obniżki wydatków publicznych i spadek podatków

Cytując „The Economic Role of The State in 21st Century” w 1960 r. udział wydatków publicznych w Japonii wynosił zaledwie 17,5 proc. PKB, co było poziomem mniej więcej o połowę niższym niż w ówczesnych krajach rozwiniętych (np. we Francji – 34,6 proc., w Niemczech – 32,4 proc., a w Wielkiej Brytanii – 32,2 proc.). A za obniżkami wydatków poszły obniżki podatków. Od roku 1951 do 1970, kiedy japońska gospodarka rosła w tempie 9 proc. rocznie, całkowite podatki (na poziomie lokalnym i centralnym) spadły z 22,4 proc. PKB do 18,9 proc. PKB.

Państwo wspierało rozwój kanałem inwestycyjnym nie wypierając inwestycji prywatnych poprzez oferowanie atrakcyjnego oprocentowania własnego długu.

4. Podejście do inwestorów zagranicznych

Otwarcie firmy w Japonii było przywilejem, który przyznawano tylko wówczas, gdy pozwalało to stworzyć kolejną gałąź japońskiej gospodarki, z której większość zysków miały czerpać rodzime firmy. Jak to wyglądało w praktyce?
Japończycy reglamentowali dostęp do własnego rynku, stwarzając w ten sposób szanse rodzimemu biznesowi, a ochrona przed konkurencją z zagranicy doprowadziła do eksplozji innowacyjności.

Jak podaje Światowa Organizacja Ochrony Własności Intelektualnej (World Intellectual Property Organisation) w 2008 r. (ostatni rok, za który dostępne są dane), Japonia miała pierwsze miejsce na świecie pod względem liczby przyznanych patentów (239,3 tys.) – przed USA (146,9 tys.), które mają ponad dwa razy więcej obywateli (Japonia 127 mln, USA 315 mln).

Japończycy sukces swój zawdzięczają także podróżom po świecie w latach 50tych, podczas których podpatrywali co i jak produkują inne narody. Japończycy przede wszystkim postawili na adaptację i doskonalenie zdobyczy światowej techniki, konsekwentnie wprowadzali wszelkiego typu innowacje.

Dlaczego Japończycy ograniczali handel zagraniczny?

Otóż uważali, że w pierwszej kolejności muszą dać rodzimym firmom czas, żeby wzmocniły się na tyle, by skutecznie konkurować z zagranicznymi potentatami.

5. KAIZEN

Co najważniejsze Japończycy stali się liderami w doskonaleniu Kaizen, diagram przyczyn i skutków czy diagram Ischikawy – wykres rybich ości służący do stosunkowo szybkiego znalezienia pierwotnej przyczyny powstałego problemu, np. reklamacji, dzięki rozbiórce na czynniki pierwotne pięciu potencjalnych źródeł niezgodności: błędu człowieka, błędu maszyn, nieodpowiednich materiałów, metod wytwórczych, zarządzania. Należy zaznaczyć, że identyfikacja przyczyny problemu stanowi pierwszy krok do usunięcia niezgodności oraz podjęcia wszelkiego typu działań prewencyjnych, zapobiegających ich ponownemu wystąpieniu w przyszłości. Tym samym usprawnieniu procesów, redukcji kosztów i doskonaleniu jakości.

A na koniec refleksja bardziej filozoficzna. Jeśli sens życia człowieka wiąże się z jego przekazywaniem kolejnym pokoleniom, można przyjąć, że motywacja do aktywnego działania człowieka rośnie wraz z rosnącą odpowiedzialnością za rozrastającą się rodzinę.

Czy zatem widoczna od 20 lat stagnacja gospodarcza w Japonii wiąże się z niskim i wciąż spadającym w ostatnich wskaźnikiem przyrostu naturalnego?

Nie można tego wykluczyć. Dzieci to wszak najlepsza inwestycja. Obiecująco w tym kontekście prezentuje się prognozowane przełamanie negatywnego trendu.

grafika

Autor: Krzysztof Dresler

Krzysztof Dresler posiada ponad dwudziestoletnie doświadczenie w bankowości oraz instytucjach rynku kapitałowego. Obecnie jest Partnerem i wspólnikiem: BAAK – Biura Analiz Apkilacji Kredytowych (www.baak.com.pl), Capitalia (www.capitalia.pl) oraz prezesem zarządu ICRA (www.icra.com.pl) i Insurance Group Service. Jest także zaangażowany w inne komplementarne przedsięwzięcia.

Przez ponad kilkanaście lat pracował w bankowości, nadzorując jako wiceprezes zarządu PKO Bank Polski SA w latach 2008-2011 obszar ryzyka i windykacji, a czasowo także bankowość inwestycyjną. Był Przewodniczącym Komitetu ds. Zarządzania Aktywami i Pasywami oraz Przewodniczącym Komitetu Kredytowego Banku. W latach 2010-2012 był sekretarzem Rady Nadzorczej Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń SA.

Ukończył finanse i bankowość w Szkole Głównej Handlowej oraz podyplomowe studia filozoficzne w Collegium Civitas.

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *