Kultura i rozkosz w oparach resentymentu

Ponownie filozoficznie – do czego skłoniło mnie widoczne przewartościowanie wynikające m. in. z ataku terrorystycznego w Paryżu, a może bardziej przeczytana niedawno najnowsza książka Michela Houellebecq’a „Uległość”. Mimo dość pesymistycznej wizji dzieło się świetnie sprzedaje, być może dlatego, że autor wybiega w przyszłość wróżąc triumf w wyborach we Francji Bractwa Muzułmańskiego i stara się odpowiedzieć dlaczego religia ta staje się coraz bardziej popularna. Klamrą kompozycyjną spinającą powieść w całość jest ULEGŁOŚĆ. Autor wiele miejsca poświęca uległości kobiet wobec mężczyzn, ale na tym tle doskonale zarysowuje uległość w ogólniejszym kontekście. Ja zaś pokuszę się o pokazanie tła cywilizacyjnego obecnej sytuacji.


iluzja_blog

Otóż rozwój cywilizacji prowadzi do sukcesywnego represjonowania popędów człowieka, przekierowując jego pragnienia na inne obszary. Cytując Z. Baumana KULTURA składa się dziś z ofert, nie nakazów; z propozycji, a nie norm. Nie posiada „ludu” do oświecenia i uszlachetniania; posiada natomiast klientów do uwodzenia. W ten sposób nowoczesna „kultura” spycha społeczeństwo w konsumeryzm, potęgowany poczuciem zazdrości. Zazdrość ta wyrasta z poczucia niemocy, które przeciwstawia się dążeniu do jakiegoś dobra dlatego, że dysponuje nim ktoś inny. Zjawisko powyższe określa się mianem resentymentu.

Największy ładunek resentymentu dźwiga społeczeństwo z bardzo widocznym zróżnicowaniem pod względem faktycznej władzy, faktycznego posiadania i faktycznego wykształcenia. Na przyczynę tego stanu rzeczy warto spojrzeć poprzez fakt słabnięcia poczucia przynależności do kształtowanego przez wieki porządku idei. W takim otoczeniu rośnie poczucie, że zadanie afirmacji życia, znalezienia źródła immanentnej jego wartości spada na nas. Afirmacja ta w sposób istotny zależy dziś od ludzkiego uznania. To my jesteśmy odpowiedzialni za dokonanie przeobrażenia, czy wreszcie podstawę, na bazie której tworzą się więzi międzyludzkie.

Podążając za G. Simmlem stworzyliśmy świat, którego podwaliną stała się MODA. O modzie nie można powiedzieć że jest. Moda zawsze staje się. „Stawanie się” mody nie tylko nie traci energii i rozpędu, ale nabiera coraz większego impetu i przyspieszenia w miarę tego, jak rośnie zasięg jej oddziaływania i mnożą się materialne, namacalne dowody jej wpływów.

Moda jest jednym z głównych kół zamachowych „postępu”, który jednakowoż nie kojarzy się w obecnych czasach z ratunkiem, lecz z zagrożeniem. Postęp jako kategoria rynkowa został wypaczony, jako bat na lenistwo i brak przezorności. Często jednak inspirowany jest żądzą ucieczki przed widmem katastrofy spowodowanej ponadosobowymi, społecznymi czynnikami, których oddech czuje się wciąż na karku. Postęp więc, przeniósł się z dyskursu wspólnej poprawy życia do dyskursu osobistego przetrwania.

Gdy KULTURA, dzięki przemyślanym zabiegom rynku konsumpcyjnego, poddała się logice mody, aby być sobą i za taką osobę być uznanym, należy udokumentować swą moc bycia kimś innym. Wzorem osobowym starań o tożsamość jest kameleon, a nasze osobiste zmartwienia i wysiłki sprowadzają się głównie do obrony przed przegraną.

Sławomir Mrożek ujął obecną sytuację w następujący sposób: „Kiedyś też nie byliśmy szczęśliwi, odpowiedzialnością za to obarczaliśmy ówczesne kierownictwo, Pana Boga. Uznaliśmy, że źle prowadził interes. Wydziedziczyliśmy go i sami ogłosiliśmy się dyrektorami. Ale interes nie poprawił się wraz ze zmianą zarządców, nie poprawił się ponieważ kiedy marzenia i nadzieje na lepsze życie skoncentrowane są całkowicie na własnym ego i zredukowane do majstrowania przy ciałach, czy też duszach, nie ma żadnych ograniczeń dla naszych ambicji i pokus, by nasze ego rozrastało się, więc przede wszystkim należałoby odrzucić wszelkie ograniczenia”. Mrożek dostrzega ścisłe pokrewieństwo między światem, w jakim przebywamy, a straganem z dziwacznymi ubiorami, przy którym tłum poszukiwaczy nieustannie pragnie się przebierać, wręcz polując na coraz to nowe produkty.

W przeciwieństwie do dawnych utopii, twierdzi Simmel utopia łowczych w płynnej nowoczesności – utopia życia obracającego się wokół pościgu za umykającą modą – nie oferuje życiu sensu, czy to autentycznego, czy oszukańczego. Pomaga jedynie przepędzić pytanie o sens życia z umysłu. Przekształciwszy szlak życiowy w niekończącą się serię egzotycznych zabiegów, czyniąc z każdego kolejno przeżywanego epizodu wstęp do następnego odcinka serii, nie daje okazji do zastanowienia się nad kierunkiem lub sensem życia jako takiego.

Idąc dalej tokiem rozumowania Z. Baumana można stwierdzić, że elity KULTURY żyją, mają się znakomicie, z tym że z pozycji twórców kanonów przyjęły pozycję konsumpcyjne, łowcze, mniej mentorskie. Stoi to w dużym podobieństwie z zaobserwowanymi przez S. Freuda tendencjami. Twierdził on, że już w jego czasie pojawiła się tendencja, by wszystko, co może się stać źródłem braku rozkoszy, odróżnić od „ja”, wyrzucić na zewnątrz, utworzyć czyste „ja” nastawione wyłącznie na rozkosz, któremu przeciwstawia się obce, groźne zewnętrze.

Czy zatem tak definiowana KULTURA w obecnych czasach wypełnia pustkę pozostawioną przez wypierane przez rozwój cywilizacji popędy, tworząc ponowoczesny kształt rozkoszy?

Otóż nie, relacje międzyludzkie w coraz większym stopniu wypełniają zazdrość, żądza zemsty, czy nienawiść, złośliwość, zawiść i szyderstwo. Uczucia te tworzą podwaliny resentymentu – konsekwencji egocentrycznej łowieckiej pogoni za modą.

Jak twierdzi M. Scheller resentyment stanowi duchowe samozatrucie o w pełni określonych przyczynach i skutkach. Stanowi trwałe nastawienie psychiczne powstające wskutek systematycznej represji rozładowań pewnych poruszeń umysłu i afektów.

Największy ładunek resentymentu dźwiga społeczeństwo, w którym równouprawnienie oraz inne prawa pozapolityczne idą w parze z bardzo widocznym zróżnicowaniem pod względem faktycznej władzy, faktycznego posiadania i faktycznego wykształcenia.

Warto w tym miejscu przywołać dzieło Norberta Eliasa „O procesie cywilizacji”. Główna teza Eliasa głosi, że kontrola afektów nasilała się pod wpływem wymogów strukturalnych budowy nowoczesnego społeczeństwa, w którym ludzie żyją pokojowo . Elias uznawał, że między strukturą społeczeństwa, w którym żyją ludzie, a reprezentowanym przez nich typem kulturowym, mentalnym oraz behawioralnym zachodzi pewna odpowiedniość. Jego zdaniem przemiany zachowań społecznych i behawioralnych Zachodu szły w kierunku umacniania cywilizacji, którą definiuje poprzez kontrolę afektów oraz powściąganie zachowań nimi powodowanych.

Uwypuklana u Eliasa represja przemocy poprzez swoisty egzogeniczny kodeks zachowań tłumi wewnętrzne energie, czy opisywane u S. Freuda popędy, kotwicząc człowieka coraz bardziej w szponach cywilizacji.

Stwierdzam więc, że kultura ponowoczesna w pogoni za MODĄ jest li tylko iluzją rozkoszy i nie może stanowić nawet cząstki substytutu wypartych w wyniku rozwoju cywilizacji popędów. Obrazują to ruchy oburzonych, ludzi młodych dobrze wykształconych, którym nie jest dane zasmakować słodyczy synekur, zajmowanych przez starsze pokolenie. Obrazuje to także erupcja różnych napięć w różnych przekrojach ekonomicznym, społecznym, kulturowym i coraz częściej religijnym.

Co zatem czynić? Moim zdaniem nie ma innej drogi poza przywróceniem postaw autentycznych.

Dopiero będąc autentycznym możemy wchodzić w autentyczne relacje, tworzyć autentyczne więzi społeczne, być autentycznie wolnymi, móc autentycznie tworzyć i iść własną drogą wartości. Warto także wrócić do źródeł uczciwości w relacjach społecznych, wynikającej z głębokiej idei sensu człowieczeństwa opartego na dobru wspólnym, miłości, czy służeniu innym ludziom.

Krzysztof Dresler, absolwent bankowości na SGH oraz filozofii na Collegium Civitas. Prezes Zarządu ICRA spzoo oraz Insurance Group Service sp zoo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *